Rozwój duchowy to tak naprawdę rozwój osobisty i nie jest to żadna sztuka, coś , co nazywa się niesłusznie wiedzą tajemną, gdyż rozwój ten, to tylko i wyłącznie poznawanie siebie, doskonalenie poznanych prawd o sobie czy też lepsze zrozumienie otaczającego nas wszechświata.
To, czy to poznanie będzie właściwe, czy dostarczy nam tego, czego szukamy i oczekujemy, zależy od naszego nastawienia a tym samym i od naszych oczekiwań. Warto więc skupić się wyłącznie na sobie, bo przecież siebie znamy najlepiej, siebie nie oszukamy bo myśli, chociaż głęboko ukryte przed innymi, nam zawsze są znane.
Ostatnio zastanawiam się co raz częściej nad znaczeniem ŚMIERCI, która to od początku powstania ŻYCIA, bezustannie mu towarzyszy, będąc z nim nierozerwalnie złączona.
ŚMIERĆ dla większości znaczy koniec, może więc i dlatego tak jej się boimy, jest dla nas czymś najgorszym, dlatego staramy się ją oszukać czy też przed nią uciec. wiedząc, że uciec przed nią nie można warto poszukać w niej ukrytego znaczenia, choć by na przykładzie otaczającego bas wszechświata, w którym wszystko jest w nieustającym ruchu, gdzie bezustannie jedno niszczy drugie, przyczyniając się w ten sposób do powstawania nowego.
ŚMIERĆ naszego ciała jest właśnie początkiem nowego, bo ŻYCIE nigdy nie może podlegać zniszczeniu, jest nieustającym procesem zmierzającym do lepszego, eliminującym wszystko to, co okazało się niedoskonałe. Tak właśnie wygląda ewolucja, eliminuje złe, nie sprawdzone, dopuszczając tylko to, co doskonałe.
Przyglądając się uważnie samemu sobie, wszystkiemu temu, co każdej chwili mi towarzyszy, widzę bardzo wyraźnie swoje wady i zalety, wszystko to, co często chciałbym wyrzucić daleko za siebie, co oczywiście się nie uda, gdyż jest to nierozerwalna moja część. Jedyne, co mogę, co powinienem zrobić, to zaakceptować swoje ułomności, starając się je poprawić. Zawsze istniej szansa na polepszenie, a ta zależy w największym stopniu ode mnie.
Idąc przez ŻYCIE spokojnie, w pokorze, często w zadumie, dokonuję rzeczy najważniejszej, akceptuję to KIM JESTEM I JAKIM JESTEM, nie trwoniąc niepotrzebnie energii na walkę z wiatrakami. Nawet jeżeli inni postrzegają mnie jako wrak ludzkiego ciała, widząc w nim coś słabego, liczy się to, co ja czuję, tylko to ile mogę dokonać jak i to, co w danej chwili dokonuję. Jeżeli resztkami sił wykonam konkretną robotę np. w moim domu, to jest to niepodważalne świadectwo moich możliwości, dowód na ukryte w każdym człowieku siły, wznoszące na wyżyny.
