Remont domu powoli posuwa się na przód. Teraz najważniejsze to zabezpieczyć resztę dachu, co wymaga jeszcze trochę pracy. W międzyczasie muszę usuwać skutki pożaru, bo sadza z plastików jest dosłownie wszędzie, a na dodatek ten smród daje się mocne we znaki.
Oby tylko starczyło sił, oby zdrowie nie nawaliło. Wszystko inne na pewno zostanie pozytywnie załatwione, a jak ważne jest takie nastawienie, wie każdy, kto choć raz doświadczył zbawiennych jego skutków.
Przeciwności są zawsze, w końcu jest to samo życie, a te nie stoi w miejscu, bezustannie prze do przodu nie bacząc na to, co w danej chwili się wydarza. Cała rzecz w tym, żeby się nie poddawać, żeby odganiać złe i natrętne myśli, bo kiedy im się pozwoli na rządzenie, skutki mogą być tylko opłakane.
Póki żyję wszystko przede mną, wszystko może się wydarzyć, także to, czego tak bardzo pragnę, o ile oczywiście uzbroję się w cierpliwość i nie będę wymuszać przyszłych zdarzeń.
19.07.2011
Tak, życie to jedna wielka niewiadoma, nigdy nie wiadomo, co się zdarzy, dlatego planowanie nie zawsze przynosi efekty.
11 lipca, o godz. 4.30 dostałem tak potwornego ataku bólu, że wezwałem pogotowie ratunkowe i po chwili byłem już w szpitalu, w którym przeleżałem tydzień. Stwierdzono, że jest to jakiś problem z trzustką, co dziwi mnie tym bardziej, że dotychczas żadnych z nią problemów nie miałem.
Cóż, nie pozostaje nic innego, jak iść do przodu zmieniając nawyki żywieniowe i pilnując diety, która jest tu kluczowa. Od wczoraj jestem już w domu, więc mogę spokojnie zabrać się za robotę, bez paniki, bez zbędnego wariowania, byle tylko iść do przodu z wiarą, że i dla mnie nadejdą znowu bardzo dobre czasy.
